piątek, 6 maja 2016

Comeback.. to me

Smutna, rozgoryczona, zła, sfrustrowana, rozkojarzona, rozdrazniona, skomplikowana, humorzasta, niezadowolona.... co by tu jeszcze? Nie wiem kurwa nic nie wiem. Od dwóch dni siedzę jakaś rozjebana umyslowo-emocjonalnie, damn it, #lemonade
Szkoła mnie wykończy, znajomi mnie wykoncza, On mnie wykończy...
Znowu pisać o miłości? To będzie już zbyt monotonne. Wczoraj tak sobie myślałam, czy ja lubię zmiany? Czy zmiany na te chwile w moim życiu są konieczne? Nie chce ich, ale chyba jakieś by mi się przydały.. choć najchętniej ucieklabym na bezludną wyspę, a co mi tam. I straciła łączność ze światem...
Po co mi zmiany? Do poprawy jakości swojego życia, jak przypuszczam. Praca, praca, praca, priorytet chyba na chwilę obecną co by ją znaleźć i robić pieniądze #cream
A po cóż mi te pieniądze? A no właśnie. Na życie, na prawko, jedzenie, naprawę telefonu, nowe ubrania, wyjścia, wyjazdy, bilety do Niego... nic nie jest za darmo A odkąd jestem pełnoletnia to już w ogóle... jebac.
Jeszcze będę musiała sobie sama za leki płacić teraz, ciii
Może jednak chce tych zmian? Nowych ludzi, przyjaciół, znajomych, żeby nie siedzieć samotnie w piątki wieczorową porą, albo żeby mieć z kim wyjść posiedzieć, pogadać, zapalić szluga.
Szymon jest daleko, za daleko żeby robić takie rzeczy, poza tym chłopak nie może zastępować każdej osoby w twoim życiu. Jasne, powinien to robić, ale nie może tego doszczętnie zastąpić i trzeba mieć też swoje życie. Chociaż... nie wiem sama. Głupie te związki na odległość są... ta, takiej zmiany też bym potrzebowała, żeby móc być bliżej Niego, o czym nawet ostatnio pisałam.
No właśnie, jestem pełnoletnia. Damn, połowy swoich urodzin nie pamiętam #najebana, ale dama, a co.
Na prawko sobie solidnie poczekam, chyba ze w magiczny sposób wygram w totka.
Chyba się napije.
Jeszcze teraz ta kwestia wakacji już mnie totalnie gubi, lubię mieć zaplanowane rzeczy, chyba jednak jestem sztywniara.
Ok, stop.
Nie nadążam za swoim mózgiem, Beyonce leci w tle i urzeka mnie totalnie, a moje myśli baluja w rytm tej muzyki, co doprowadzi mój łeb do eksplozji zaraz chyba.
Nawet nie wiem o czym ja chciałam napisać. To chyba kolejna chęć wygadania się, tylko nie ma do kogo.
Czemu nie potrafię mówić tego co czuje, a gadam o rzeczach mniej istotnych? Chyba nawet nie mam czasu pomyśleć nad tym co czuje, trochę przykre. A jak mam właśnie takie momenty kiedy zaczynam to robić, to kto jest obok? Miś. W sumie to go zgniatam aktualnie, sorry Zenek.
Samotna się czuje, co poradzę :( przybita, zmieszana, nie wiem co mam ze sobą zrobić i nie umiem sobie znaleźć miejsca, chujowo
Dobra koniec tego pierdolenia.
Tęsknię za Nim.
Buzi, S.

aha, 21 kwietnia w końcu się wydziaralam jak coś, a dzień przed urodzinami zrobiłam wymarzony kolczyk w nosie, progres.

niedziela, 3 kwietnia 2016

Where are u now?

Hello, its me
Życie jest dziwne. Mam za 3 dni 18nastke, dwa lata szkoły, egzaminy przede mną, różnych, jednych szczerych drugich fałszywych przyjaciół, wspaniała rodzinę, no i... Jego.
Pytanie, o czym ja chciałam napisać? Sama nie wiem, nie pamiętam.
O miłości? Chyba tak.
Miłość, co to właściwie jest?
Miłość jest wtedy, kiedy chłopak woli zmarznac i dac bluzę dziewczynie kiedy jej zimno. Miłość jest wtedy, kiedy rezygnujesz z pewnych rzeczy aby się spotkać z drugą osobą. Miłość jest wtedy, kiedy potrafisz wszystkim rzucić i jechać do drugiej osoby kiedy jest w ciężkim stanie. Miłość jest wtedy, kiedy możesz być sobą. Miłość jest, kiedy tesknisz. Milosc jest wtedy, kiedy wyobrażasz sobie, jak się starzejesz z drugą osobą. Miłość jest wtedy, kiedy uśmiech drugiej osoby jest najcudowniejszym obrazkiem na świecie. Miłość jest wtedy, kiedy chcesz uszczesliwiac druga osobę i potrafisz to robić. Miłość jest wtedy, kiedy potrafisz przyznać się do błędu i szczerze przepraszasz. Miłość jest wtedy, kiedy rozpierdala Cię w środku na myśl o drugiej osobie. Miłość jest... Nie wiem.
Nie da się wytłumaczyć tego co czuje. Czuję.. wszystko, emocje, radość, szczęście, ale też ból i cierpienie. I wiecie co? Związki na odległość są kurewsko ciężkie, naprawdę. Jest w tym wiele zalet, ale czasem one nie wystarczają. Czasem po prostu chcesz wsiąść e głupi autobus i znaleźć się za pół godziny pod domem ukochanej osoby, a tak się niestety nie da. Łatwiej się żyje, kiedy wiesz ze druga osoba jest od Ciebie w zasięgu 20km, a nie 180km. Tak wybraliśmy, tak postanowiliśmy, tak  sobie z tym wszystkim radzimy.
Smutno mi trochę.
Kocham Cię Szymon, otwarcie to mówię. Strasznie mi Ciebie brakuje tutaj obok, w łóżku. Tak bardzo chciałabym się do Ciebie przytulić, poczuć Twoj zapach, zasmakować Twoich ust... oddychać spokojnie, słyszeć Twój oddech, bicie Twojego serca. Kurwa, to działa tak kojąco. Wszystko wtedy nagle mija, całe te zmartwienia. Odpoczywasz, odplywasz, uspokajasz się. Czujesz szczęście, jest się bardzo szczęśliwym. I niczego już nie brakuje. Tego chce doświadczać z Nim do końca życia. Wspólne marzenia, plany... Tak bardzo chce je zrealizować..
W sumie nie wiem po co to wszystko pisze.

Buzi, S.